Relacja z wyprawy na Malinowską Skałę (1152m n.p.m.)

Marek Brykczyński zdobywa Malinowską Skałę.
Nim rozpocząłem swoją kolejną wycieczkę górską musiałem najpierw obmyślić plan dojazdu do celu i oczywiście powrotu do punktu wyjścia. Z reguły moim punktem wyjścia jest mój dom lecz zaznaczam tu istnienie wyjątków od reguły. Zaplanowana przeze mnie trasa miała wyglądać następująco: dotarcie na Przełęcz Salmopolską (934m n.p.m.) oczywiście za pomocą przewoźnika PKS (przystanek nazywa się Szczyrk Biały Krzyż), następnie miałem podążyć na szczycik Malinów (1117m n.p.m.) skąd poprzez Malinowską Skałę, Małe Skrzyczne (1201m n.p.m.), Skrzyczne (1257m n.p.m.) dotrzeć z powrotem do Szczyrku. Ważne jest podczas planowania wycieczek ocenić jaki będziemy mieli interwał czasu przeznaczony na wędrówkę aby ocenić w jakim kierunku mamy zamiar się przemieszczać. Ogólnie chodzi mi o to czy wybrany przez nas kierunek prowadzi od cywilizacji do odludzia czy odwrotnie. Ja osobiście polecam wersję odwrotną gdyż nigdy nie wiadomo co się może wydarzyć a w razie nieplanowanych wydarzeń zawsze będzie łatwiej wrócić do domu.

No i rozpoczęła się moja wycieczka. Standardowo nie zabalowałem zbyt mocno poprzedniego dnia tak aby mieć siły na poranną pobudkę. Gdy już wstałem, wyruszyłem na przystanek aby znaleźć się wreszcie na początku szlaku. Od tego miejsca byłem zmuszony wprowadzić drobne korekty w plan swojej wycieczki, z powodu własnej nieuwagi podczas czytania rozkładu jazdy zamiast znaleźć się na Białym Krzyżu wylądowałem o jeden przystanek za wcześnie (Sczyrk Salmopol), nie specjalnie mnie to zmartwiło, od czego jest improwizacja. Zamiast dotrzeć na Malinów szlakiem czerwonym dotarłem tam szlakiem zielonym. Początek szlaku jest troszkę stromy lecz nie jest długi odcinek, gdy przedrzemy się przez las i znajdziemy się na samej górze wyciągu narciarskiego, zobaczymy dość sporą polanę. O tego miejsca możemy już rozkoszować się pięknymi widokami na pasma górskie. Idąc przed siebie (w kierunku Malinowskiej Skały) po lewej stronie będzie piękny widok na grzbiet Małego Skrzycznego i oczywiście na Skrzyczne. Za naszymi plecami będzie Klimczok i kilka innych szczytów. Po dotarciu do Malinowa (miejsce gdzie szlak zielony łączy się z czerwonym) zaczynamy się kierować na Malionowską Skałę.

Trasa od tego momentu jest spacerowa i bardzo przyjemna. Na naszej drodze napotkamy bardzo ciekawą atrakcję jaką jest jaskinia, która znajduje się rzut beretem od szlaku. Podobno liczy ona sobie około 100 metrów głębokości. Według mnie na pewno warto ją zwiedzić, ja tego nie uczyniłem z powodu braku ubrania na przebranie, co z uwagi na panującą tam wilgoć jest absolutną koniecznością. Dla mnie wystarczające na razie było przyjrzenie się jej, podkreślam na razie. Osoby które mają coś wspólnego z grą I’m the caveman informuję, że przy samym wejściu do jaskini znajduje się drabina, co na pewno ułatwi choć troszkę wejście do środka. Ponadto zauważyłem mocowania wspinaczkowe lecz to chyba już ukłon w stronę prawdziwych jaskiniowców.

Po oglądnięciu tej egzotycznej jak na razie dla mnie atrakcji udałem się w dalszą wędrówkę, widok nadal był piękny lecz to co było naprawdę warte świeczki znajdowało się przede mną. Idąc szlakiem zauważyłem dużą ilość połamanych drzew, co oznacza pojawiający się tutaj silny wiatr. Mnie na szczęście to ominęło. W ten sposób dotarłem w końcu na Halę Skałka, widok w tym miejscu był jak na mój gust naprawdę niesamowity. W sumie jak na razie chyba najlepszy jaki miałem okazję zobaczyć w pobliskich mi górach. Zdając sobie sprawę z tego, że trzeba to uwiecznić, zrobiłem kilka zdjęć. Naprawdę warto to zobaczyć, polecam wszystkim. Po wykonaniu kilku oddechów zacząłem kontynuować swoją wędrówkę w kierunku Malinowskiej Skały, gdy już dotarłem na ten szczycik stwierdziłem, że skałka zaznaczona na mapie to chyba jakiś żart lecz jak okazało się za chwilę moje wrażenie było przedwczesne.

Prawdziwa skała znajduje się troszkę niżej na szlaku. W końcu do niej dotarłem, wygląda całkiem ciekawie, na moje oko było na niej widać lata, które przetrwała. Zrobiłem zdjęcie skałce i wyruszyłem bezzwłocznie w dalszą drogę.

Szlak prowadzi cały czas poprzez pasmo górskie więc całą drogę aż do schroniska PTTK na Skrzycznym jest piękny widok po obu stronach trasy. Gdy dotarłem do schroniska skierowałem się po pieczątkę do mojej książeczki GOT. Zamówiłem sobie też oczywiście herbatę z cytryną aby się trochę rozgrzać, no i nie byłbym sobą gdybym nie napisał lub wyprowadził jakiegoś wzoru z fizyki.

Schronisko to na pewno odwiedza sporo obcokrajowców o czym świadczy dwujęzyczny cennik. Jak ktoś ma ochotę na górską powtórkę z słownictwa języka angielskiego to na pewno jest to odpowiednie miejsce. Po wypiciu herbaty zacząłem obmyślać plan zejścia do Szczyrku, początkowo miałem zamiar zjechać kolejką gdyż nie miałem jeszcze okazji ale z powodu dużej ilości czasu zdecydowałem się na piesze zejście. Wybór mój padł na szlak niebieski ponieważ już miałem okazję wychodzić tym szlakiem. Prowadzi on przez Halę Jaworzynę 948m n.p.m. do samego Szczyrku. Na Hali Jaworzyna znajduje się miejsce przesiadki z pierwszej części wyciągu krzesełkowego na drugą. Przechodząc koło wyciągu zobaczyłem ekipę spragnionych adrenaliny dunhill-owców. Jak ktoś uprawia ten ciekawy ekstremalny sport to na pewno spotka jakieś bratnie dusze. Ja oczywiście podążyłem dalej w kierunku cywilizacji i nim się spostrzegłem to znalazłem się już w centrum. Pozostało mi już tylko dotrzeć na dworzec PKS i wrócić do domu w celu zaplanowania następnej wycieczki.
Relacjonował : Marek Brykczyński
blog comments powered by Disqus
Copyright © 2009 - 2012 Bartek Medoń. Wszelkie prawa zastrzeżone.