Robaczywa ekspertyza - tytułem wstępu

Kozianin Tadeusz Hankus, Czechowice Dziedzice Hankus Tadeusz Karol Tekst jaki chciałbym dziś Wam, Państwu zaprezentować pochodzi z publikacji REFLEKSJE, której autorem jest Pan Tadeusz Karol Hankus. Pana Tadeusza poznałem dzięki tej właśnie stronie, a wspólna wymiana wiadomości elektronicznych oraz zapoznanie się z wspomnianą publikacją w końcu doprowadziły do naszego osobistego spotkania. Działalność tego człowieka w mojej opinii jest bardzo wszechstronna, interesująca, pełna pasji, a zarazem dla niejednego kontrowersyjna. Być może również i dla Ciebie poniższy tekst okaże się być sprzeczny z pewnymi regionalnymi poglądami (niesłusznymi jak dla mnie...), ale trzeba pamiętać, że warto dążyć do pewnego uświadamiana społeczności, prezentacji prawdy, a ponadto właśnie wszelkie niepokorne działania... zmieniają świat :-) Jeżeli chcecie Państwo "bliżej" poznać Pana Tadeusza - proszę kliknąć na przedstawioną fotografię aby dowiedzieć się więcej o rodowitym Kozianinie. Na koniec zachęcam, a wręcz "nalegam" aby przed dalszą lekturą pierw zapoznać się z materiałami :

Robaczywa ekspertyza

Refleksje Tadeusz Karola Hankusa z Kóz Jak to się dzieje, że sprawa z pozoru mała urasta do dużej ? Jak to się stało, że pisownia naszej góry domowej, Hrobaczej Łąki, stała się sprawą publiczną o znaczeniu wykraczającym już poza koziańskie opłotki ? Jak to się potoczyło, dzieląć środowisko mieniące się miłośnikami miejscowej tradycji ? Dlaczego odżył podział na rodowitych Kozian, którzy dziedzictwo koziańskie mają w genach, wyssali je z mlekiem matki, i na nowo-Kozian, którzy tej tradycji nie czują, choćby twierdzili co innego ?

Spójrzmy na chronologię wydarzeń, prowadzących do rozmywania ponadwiekowej tradycji. Do roku 1980 tylko sporadycznie można było spotkać się z pisownią Hrobaczej Góry przez "Ch" i było to wówczas odbierane jako popełnienie błędu przez osobę niestaranną, wykorzenioną z miejscowej tradycji albo taką, która nazwę tej góry znała ze słyszenia.
Pamiętamy, że szlaki turystyczne w Beskidzie Małym oznaczone były (i są nadal) napisami "Hrobacza Łąka", stacja turystyczna oznaczona była tabliczką: Stacja Turystyczna PTTK "Hrobacza Łąka" Oddział Bielsko-Biała. We wszystkich przewodnikach po Beskidzie Śląskim, Żywieckim i Małym wymieniana jest tylko Hrobacza Łąka.
W centrum Kóz, obok Urzędu Gminy postawiono dużą planszę z planem gminy, na którym znajdujemy napisy: Hrobacza Łąka (góra), ul. Hrobacza, w spisie ulic - ul. Hrobacza.

Nagle po 1980 roku zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Idąc na Hrobaczą Łąkę, skręcam w ulicę... Chrobaczą. Ki diabeł ! Jak się później okazało ul. Hrobacza uchwałą Rady Gminy została przemianowana na ul. Chrobaczą ! Następnie na skromnie wydanym (w formacie A3) planie Gminy Kozy dostrzegamy ulicę... Chrobaczą. "Ojcostwo utworu" nie budzi wątpliwości: © Małecki. Po ustanowieniu w 2003 r. herbu i flagi Kóz, obok urzędu pocztowego ustawiono kolejną planszę z planem gminy, na której widzimy Hrobaczą Łąkę (górę), ul. Chrobaczą i w spisie ulic - ul. Chrobaczą. (Co będzie na trzeciej planszy?). Następnie, od kiedy zaczęły się ukazywać "Koziańskie Wiadomości", konsekwentnie redaktor naczelny p. M. Małecki zaczął promować pisownię Chrobacza Łąka (na określenie góry - Hrobaczej Łąki). Oczywiście, że irytowało to rodowitych Kozian, ale sądzili, iż są to tylko chwilowe przejawy lekkomyślności, przekory, złośliwości ze strony nowo-Kozianina. Kiedy pomruki niezadowolenia dotarły do uszu redaktora, to wtedy na okładce "Koziańskich Wiadomości" NR 1/2009 (06.02.2009 r.) ukazała się notatka, którą poniżej dokładnie przytaczam (łącznie z błędami, w tym ortograficznym):

Zapraszamy na Chrobaczą Łąkę... ups... a może na Hrobaczą Łąkę ?
Puki co powinniśmy z pokorą stosować się do obowiązującej pisowni przez "ch" wynikającej z zarządzenie Ministra Administracji, Gospodarki Terenowej i Ochrony Środowiska z dnia 10.VII.1980r.ustalającego pisownię nazw geograficznych Polski. Z drugiej strony czy samo "h" czy też "ch" nie przeszkadza by cieszyć się wspaniałością tego miejsca.
Bez względu na porę roku stoki Chrobaczej Łąki (lub jak kto woli Hrobaczej) Łąki przyciągają coraz większą grupę miłośników spacerów i górskich wędrówek. Wytyczone szlaki oraz labirynt niezlczonych ścieżek zadowoli każdego od niedzielnego spacerowicza po wytrawnego turystę. Cieszy się stale rosnące zainteresowanie tym miejscem, które staje się też inspiracją do oryginalnych przedsięwzięć, jak na turystykę górską - turnieje taroka lub koncerty Dechovki na jej szczycie - tego nie ma nigdzie indziej na świecie.
O zainteresowaniu świadczy też portal internetowy www.hrobacza.pl, który spontanicznie ale z uwielbieniem opisuje to miejsce.


Nonszalancki styl tej notatki, pełnej dezynwoltury, upewnił mnie, że mamy do czynienia z kimś - używając młodzieżowego żargonu - kto ma nieźle zryty beret. Nawoływanie Kozian do pokory, z gminnej ambony, to było coś czego rodowity Kozianin nie ścierpi. Ponieważ żyjemy w innych czasach, dlatego zamiast obić autora (dla autorki - sukulent) tej notatki, postanowiłem działać - z pełną kulturą.

Po zebraniu stosownego materiału, po szczegółowym zapoznaniu się z dokumentami udostępnionymi przez Urząd Gminy, po konsultacji z wójtem Gminy Czernichów, a także zapoznaniu się na miejscu ze statusem Domu Turystyczno-Rekolekcyjnego, położonego w Gminie Czernichów, poniżej wierzchołka Hrobaczej Łąki - przedstawiłem zebrany materiał i stosowne wnioski na zebraniu członków Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Kóz w dniu 10 czerwca 2009 r.

Z niezrozumiałych - wówczas - powodów, prezes Towarzystwa sprawę potraktował kunktatorsko, tak jakby moja praca i wnioski były nic nie warte. Przygotowany przeze mnie memoriał do władz Gminy w tej sprawie spotkał się z obstrukcją, wobec tego wycofałem swój wniosek, aby memoriałowi patronowało Towarzystwo. Następnie przeredagowałem tekst memoriału, który przybrał formę dokumentu reprodukowanego obok (oryginał ma wymiary 30x42 cm), pod którym złożyli swe podpisy:

Grzegorz Hałat
mgr Tadeusz Hankus
mgr Bartłomiej Jurzak
mgr inż. Władysław Skoczylas - Honorowy Obywatel Kóz
mgr Jan Sztafiński
kpt. ż.w. Stanisław Zuber


Memoriał ten delegacja w składzie : Stanisław Zuber, Jan Sztafiński, Tadeusz Hankus złożyła na ręce przewodniczącego Rady Gminy Kozy p. Adama Handzlika w dniu 29 czerwca 2009 r. i Wójta Gminy KOzy p. Edwarda Kućki w dniu 6 lipca 2009 r.

Przedłożony memoriał jest zwięzły, ale i tak można go streścić w kilku punktach :
  1. Sygnatariusze memoriału apelują do władz gminy o zaprzestanie upowszechniania pisowni Chrobacza Łąka i używanie utrwalonej wiekową tradycją pisowni Hrobacza Łąka.
  2. Zarządzenie MAGTiOŚ z 1980 r. dotyczy urzędowych nazw MIEJSCOWOŚCI w Polsce.
  3. Góra Hrobacza Łąka jest OBIEKTEM FIZJOGRAFICZNYM, a nie miejscowością.
  4. Nazwa góry Hrobacza Łąka jest składnikiem dziedzictwa koziańskiego, dlatego obowiązkiem obywateli, organów samorządu terytorialnego jest dbałość o to, by nazwa tego obiektu miała trwały charakter.
Pismo do władz Gminy Kozy w sprawie niepoprawnej pisowni Chrobacza Łąka

Poniżej przytaczam treść zarządzenia, MAGTiOŚ, strony tytułowej "Wykazu" i fragment strony 237 "Wykazu" (czyli "dowody", na które powołują się "czciciele" pisowni góry Hrobaczej Łąki przez "Ch"). Nieprawidłowa pisownia nazwy góry Hrobacza Łąka przez CH

Rozmowy delegacji składającej memoriał, rzuciły nowe światło na rolę w tym rozchwianu pisowni Hrobaczej Łąki, m.in. prezesa TMHiZK. Podejście do problemu ze strony władz gminy niestety nie wróżyło nic dobrego. Zabrakło też szczerości, nie poinformowano nas jak dalece działania gminy popychały tę sprawę w ślepą uliczkę. Oczekiwaliśmy krótkiej, męskiej rozmowy z miłośnikami pisowni przez "Ch". Co uzyskaliśmy ? Skutek był wręcz odwrotny od zamierzonego, bo wójt gminy polecił opracowanie ekspertyzy (?) pracownikowi Urzędu Gminy p. dr Marcie Tylza-Janosz, która chyba nie specjalizuje się w zagadnieniach toponomastyki.

O ekspertyzie (właściwie : opinii) najpierw dowiedzieliśmy się z obszernego streszczenia zamieszczonego w "Koziańskich Wiadomościach" Nr 5/2009 (04.09.2009 r.). Czytając to złapałem się za głowę, widząc pomieszanie z poplątaniem materii, a nawet nieprawdziwe sugestie co do motywów i celów działania sygnatariuszy memoriału.
Okazało się, że nawet tak krótki tekst memoriału jest dla wielu osób zbyt trudny do zrozumienia. W streszczeniu "ekspertyzy" czytamy :

Kilkoro mieszkańców Kóz postanowiło wyjaśnić sprawę pisowni. W Memoriale dotyczącym nazwy góry postulują oni przywrócenie dawnej, według nich poprawnej nazwy, pisanej przez "h" w miejsce obecnie używanej przez "ch".

Dwa zdania - nieprawdziwe stwierdzenia i błąd, sugerujący "różnopłciowość" sygnatariuszy memoriału. Można się załamać !

Kolejny cios przyszedł z (nie)oczekiwanej strony - ze zdumieniem zobaczyłem, że ekspertyza (opinia) ukazała się w całej krasie w "Zeszycie Społeczno-Historycznym Gminy Kozy" Nr 3/2009, bez jakiegokolwiek komentarza. Ta decyzja zamieszczenia w "Zeszycie", podjęta przez redaktora, zapewne w porozumieniu z prezesem TMHiZK, ostatecznie pokazała kto jest po której stronie. To dziwne, to smutne, że w sprawach ważnych z punktu widzenia ochrony dziedzictwa koziańskiego wypowiadają się osoby, które z tym dziedzictwem nie mają nic wspólnego, nie rozumieją go, a Towarzystwo traktują instrumentalnie, do bliżej niesprecyzowanych celów. I niech ci ludzie nie mówią mi o lojalności wobec Towarzystwa, bo trzeba najpierw wiedzieć co to pojęcie znaczy, i wobec czego i kogo należy być lojalnym.

Po przedstawieniu genezy sprawy, przejdźmy do treści ekspertyzy (opinii), przy czym jej autorkę będę konsekwentnie określał terminem ekspert (maskulinum).
Ale najpierw podaję, że zgodnie z art. 2 ustawy z dnia 29 sierpnia 2003 r. o urzędowych nazwach miejscowości i obiektów fizjograficznych (Dz. U. z 2003 r. Nr 166, poz 1612) użyte w ustawie okreśelnia oznaczają:
(...)
4) miejscowość - jednostkę osadniczą lub inny obszar zabudowany odróżniające się od innych miejscowości odrębną nazwą, a przy jednakowej nazwie - odmiennym określeniem ich rodzaju;
(...)
7) obiekt fizjograficzny - wyodrębniony składnik środowiska geograficznego, w szczególności : nizinę, wyżynę, wzgórzę, pasmo górskie, górę, szczyt góry, przełęcz, dolinę, kotlinę, jaskinię, rzekę, kanał, jezioro, zatokę, bagno, staw, sztuczny zbiornik wodny, wodospad, las, kompleks leśny, uroczysko, półwysep, wyspę;

Dodam do tego parę terminów ze szkolnego słownika geograficznego:
Góra - wypukła forma terenu o wysokości względnej przekraczającej 300 m.
Szczyt - najwyższy punkt na wypukłej formie terenu.
Wierzchołek - najwyższcza część wypukłej formy terenu (pagórka, wzgórza, góry).
Wzgórze - wypukła niewielka forma terenu o wysokości względnej od 20 do 300.

Jeśli już wiemy, na podstawie ww. ustawowych definicji, czym jest miejscowość, a czym obiekt fizjograficzny, to trzeba nie mieć elementarnej umiejętności rozumienia aktu prawnego, aby w "Wykazie urzędowych nazw miejscowości w Polsce" szukać urzędowych nazw OBIEKTÓW FIZJOGRAFICZNYCH. A jeśli nie ma takowego wykazu urzędowych nazw obiektów fizjograficznych w Polsce, to NIE MA podstawy prawnej, aby uświęconą tradycją pisownię HROBACZA ŁĄKA zmieniać wg widzimisię nadgorliwych urzędników.

Trzeba zrobić wszystko, aby w wykazie urzędowych nazw obiektów fizjograficznych w Polsce (nad którym twają prace) umieszczono nazwę naszej góry domowej według pisowni zgodnej z ponadwiekową tradycją.

W tym miejscu warto przytoczyć anegdotę związaną z Napoleonem. Pewnego razu cesarz Napoleon jechał przez niewielkie miasteczko francuskie. Zdziwiony tym, że nie przywitały go salwy armatnie pyta burmistrza :
- Dlaczego nie strzelacie z armat na moją cześć ?
- Powodów jest ze... dwadzieścia. Po pierwsze nie mamy armat. Po drugie...
- Dziękuję, to mi wystarczy - odrzekł cesarz.

Wobec tego, mając świeżo w pamięci powyższą anegdotę, czy warto rozbierać na czynniki pierwsze tę ekspertyzę (opinię) ?
Obawiam się, że z umiejętnością czytania i rozumienia aktów prawnych, niektóre osoby w gminie mają kłopot. A wystarczyło tylko - tak naiwnie myślałem - aby wójt po odebraniu memoriału wezwał odpowiedniego pracownika i zażądał przedstawienia mu "Wykazu urzędowych nazw obiektów fizjograficznych w Polsce", na pewno przyniósłby mu "Wykaz urzędowych nazw miejscowości w Polsce", wówczas wójt mógłby zapytać tę osobę, czy umie czytać, powtarzając swoje polecenie, zapewne usłyszałby, że nie ma innego wykazu. Na co wójt zasadnie mógłby stwierdzić dosadnie: - To nie zawracajcie mi... A tych nadgorliwców od "Ch" ostrzegam, że ich miejsca pracy nie są nietykalne i dożywotnie!
Chwilami dopuszcam nawet myśli bliskie teorii spiskowej - po prostu zbliżają się wybory samorządowe i ktoś chce skompromitować władze Gminy, jako bezwolne narzędzie w rękach osób o niejasnych intencjach. Ale chyba przesadzam.

Pomimo tych zastrzeżeń, niechęci do wgłębiania się w coś, co kłóci się ze zdrowym rozsądkiem, to jednak na parę spraw warto zwrócić uwagę.
Charakterystyczne jest uparte stosowanie terminu WZGÓRZE na określenie góry Hrobaczej Łąki. To jest nie tylko brak szkolnej wiedzy z geografii, ale brak słuchu, zupełne nieliczenie się z odbiorcami takiej formy, jeszcze krok a padłaby forma "pagórek" (a może wzgórek...). Dało to impuls do popełnienia fraszki:

Cud mniemany nad Kozówką
Nie do wiary - na polu szczerym,
przy Krakowskiej numer cztery,
wypiętrzyło się wzgórze chrobacze,
siedzi na nim wrona i kracze :
To "gminna góra" porodziła tę mysz !
A kysz, a kysz !
(wzgórze znika)


Podobają mi się w ekspertyzie takie... ścisłe... precyzyjne... sformułowania, jak : bardzo prawdopodobne; można więc przyjąć; mógł więc mieć; pradopodobne; wydaje się być (dwukrotnie); wydaje się prawdopodobne; dość jasna; być może - i tym podobne !
Wyłuskując z tekstu "obiekt topograficzny", zamiast "obiekt fizjograficzny", "głoski diakrytyczne" zamiast "znaki diakrytyczne", odnoszę nieodparte wrażenie, że przedmiot ekspertyzy, nie jest związany z działanością naukową i zawodową eksperta.
Kuriozalne jest też sformułowanie typu: "nazwa "Chrobacza Łąka" należąca do gminy Czernichów", tak jak spłycone jest zdanie, w którym "w Czechach występuje odmiana pisana przez samo "H" - Hrobak (...). Otóż w Polsce też, wystarczy sprawdzić w Internecie.

W sumie nie podaję w wątpliwość dobrych intencji eksperta, ale... wiadomo, że dobrymi chęciami pekło brukowane. Ekspertyza (opinia) nie spełniła swojego zdania, pogłębia wręcz chaos myślowy, utwierdza nadgorliwców w przekonaniu, że mieli podstawy preferować i propagować sprzeczną z koziańską tradycją pisownię naszej góry domowej - Hrobaczej Łąki.

Co trzeba zrobić, aby ochronić naszą tradycję w tym względzie ? Wszystko - co należy !!! Obawiam się, że (nie)zainteresowani zrobią coś przeciwnego, niemal na przekór jakimś dziwakom, którzy ośmielili się zwrócić uwagę urzędowi, który zawsze wie lepiej od obywateli, którzy przecież wybrali władze - spośród najlepszych i najmądrzejszych.

Tekst ekspertyzy (opinii) widziany okiem korektora prezentuje się nieźle, postawiłem tylko niecałe 50 znaków korektorskich (w tym 20 dotyczyłoby spacjowania i braku myślników).
Z ważniejszych błedów dostrzeżonych w druku trzeba wymienić :

stronaprzypisjestpowinno być
102 8 Bielz Bielitz
102 11 K. Rymut [...] Sola Und Przemsza K. Rymut, [...] Sola und Przemsza, Stuttgart
102 11 Poland.Główny Urząd Statystyczny, t. I, s. 237. Ministerstwo Administracji, Gospodarki Terenowej i Ochrony Środowiska. Główny Urząd Statystyczny. Wydawnictwo Akcydensowe. Warszawa 1980. Tom pierwszy A-J, s. 237.
102 17 "Zeszytach Historycznych" "Zeszytach Społeczno-Historycznych Gminy Kozy"


Gdyby opracowanie eksperta potraktować jako pracę seminaryjną, to mam wątpliwości, czy moi nauczyciele akademiccy - prof. Edward Polański, prof. Jerzy Bralczyk - zaliczyliby ją w części dotyczącej aspektów językowych, a śp. doc. dr hab. Eugeniusz Kopeć - w części historycznej, a ponadto prof. Andrzej Szewc - w warstwie prawnej.

Uwagi powyższe nie były wcześniej omawiane z autorką ekspertyzy (opinii), gdyż na podobny gest wobec sygnatariuszy memoriału (lub ich delegacji) nie zdobyła się ani autorka, ani wójt gminy, mając już w ręku zleconą ekspertyzę. Zresztą do dziś nie wiem, jakie zadanie wyznaczył, jakie pytania zadał wójt gminy zlecając sporządzenie ekspertyzy (opinii). Nieraz bywa tak - jakie pytanie, taka odpowiedź. Ze swej praktyki wiem tylko, że mając w ręku opinię biegłego sądowego, najpierw zapoznaję się z pytaniami zadanymi biegłemu przez sąd.

Dialog z sygnatariuszami memoriału, przekazanego osobiście wójtowi i przewodniczącemu rady gminy, poprzez organ gminny ("Koziańskie Wiadomości"), niezbyt dobrze świadczy o "stronie urzędowej", jest lekceważące wobec tych, którzy z najlepszą wolą przyszli porozmwaiać o problemie, po prawdzie sztucznie stworzonym przez usłużną nadgorliwość urzędników, dla których pojęcie dziedzictwa koziańskiego jest pojęciem teoretycznym, abstrakcyjnym, a nie żywym doświadczeniem rodowitych Kozian.

Jakże inne podejście prezentują władze Gminy Czernichów, które drodze prowadzącej do budynków na polanie podszczytowej Hrobaczej Łąki nadali status ulicy i imię Alojzego Koniora. Obecnie na obiekcie, noszącym wdzięczną, nieco egzotyczną nazwę : Dom Turystyczno-Rekolejcyjny, wisi tabliczka : ul. Alojzego Koniora 122.
Trzydzieści lat temu - czyli w okresie wyszydzanego PRL-u - w dalekiej Warszawie nadano temu obiektowi adres : schr. turyst. Chrobacza Łąka w Czernichowie, poczta Międzybrodzie, woj. bielskie. Powstał dysonans (rozdźwięk) między tym adresem (miejscowości) a utrwaloną tradycją pisowni góry Hrobaczej Łąki. I co z tego wynikło ? Nic dobrego, zamieszczanie wywołane przez nadgorliwców z sąsiedniej Gminy KOzy. W Gminie Czernichów nie mogli się nadziwić : Kozianie tacy hardzi, honorni i światli, a zafundowali sobie "problem", chyba innych zmartwień nie mają !
Nasi sąsiedzi zafundowali sobie piękną mapę turystyczną Gminy Czernichów, której interesujący nas fragment reprodukujemy.

Hrobacza Łąka na mapie turystyczne Czernichowa

Na koniec smutna refleksja. W sprawie ściśle dotyczącej dziedzictwa koziańskiego rozczarowała postawa władz gminy i zarządu Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Kóz. Ale zawsze można naprawić swoje błędy, bo to jest miarą dojrzałości, legitymacji do sprawowania służby społeczności lokalnej, wypełniania przyjętych na siebie obowiązków. Źle by się stało, gdyby ten sztucznie wywowałany problem i podsycany spór przekroczył granicę Gminy Kozy i stał się pożywką dla prasy lokalnej, bądź telewizji regionalnej.
blog comments powered by Disqus
Copyright © 2009 - 2012 Bartek Medoń. Wszelkie prawa zastrzeżone.