Hrobacza Łąka - informacje z sieci

Hrobacza Łąka (t. Chrobacza Łąka, 828 m n.p.m.) - szczyt górski w Beskidzie Małym. Na szczycie, oświetlony nocą, stalowy krzyż (dawniej na miejscu krzyża stała drewniana wieża triangulacyjna). Znajduje się tu także schronisko turystyczne. Ze szczytu rozpościera się piękna panorama Beskidu Małego (Żar, Magurka Wilkowicka), Beskidu Żywieckiego (Pilsko, Rysianka).
Przy dobrej przejrzystości powietrza widoczna jest Babia Góra oraz Tatry (głównie Tatry Zachodnie).
Najbliższe miejscowości to Kozy, Porąbka, Międzybrodzie Bialskie, Wilkowice, Bielsko-Biała - Straconka.
Źródło : Wikipedia
Hrobacza Łąka wznosi się na wysokość 828 m n.p.m. Znajduje się pomiędzy szczytami Groniczki i Bujakowskim Groniem.
Jest to niezwykle atrakcyjnym punktem widokowym. Wspaniale stąd prezentują się zwłaszcza okolice Jeziora Międzybrodzkiego. Nieopodal znajduje się potężna stalowa konstrukcja krzyża, wzniesiona na pamiętkę dwutysiąclecia chrześcijaństwa w 2002r. Krzyż ma 35m wysokości. Pod krzyżem znajduje się platforma widokowa, z której można podziwiać niedalekie Bielsko, Kozy i Czechowice Dziedzice.
Poniżej szczytu znajduje się prywatne schronisko prowadzone przez księży aż z Warszawy. "Zwykły" turysta może tu także wstapić na herbatę i zanocować w miarę wolnych miejsc.
Źródło : beskidmaly.pl
Od południowej strony nad Kozami wznosi się lesisty stok Chrobaczej Łąki. W 2002 roku uwieńczony został metalową 35-metrową konstrukcją krzyża, będącego dzękczynnym wotum za opieke Bozą nad mieszkańcami sąsiednich miejsowości.

Od dworca kolejowego w Kozach na szczyt Chrobaczej Łąki prowadzi szlak żółty. Przechodząc przez centrum Kóz, ulicą Beskidzką dochodzimy do podnoża Chrobaczej, by szerokim leśnym traktem przez zalesiony teren dojść do przełęczy "U Panienki" (741m n.p.m.). Nazwa przełęczy wzieła się od stojącej tu kamiennej kapliczki Matki Boskiej ufundowanej w 1884 roku. Od tego miejsca szlakiem żóltym i czerwonym zmierzamy w kierunku szczytu. Po około 300 metrach od przełęczy możemy zejść do źródełka "Maryjnego", z którego czerpiąc wodę nabierzemy sił do dalszej wędrówki. Po około dwóch godzinach od wymarszu osiągamy szczyt Chrobaczej Łąki. Do odpoczynku i rozkoszowania się piękną panoramą zachęca nas platforma widokowa umieszczona obok krzyża, z której roztacza się widok w kierunku : Bielska-Białej, Czechowic-Dziedzic, Oświęcimia, a u podnóża szczytu - na Kozy - gdzie wzrokiem możemy prześledzić trasę naszej wędrówki.
Źródło : "Informator i plan Gminy Kozy"

Hrobacza Łąka moim okiem ;-)

Przedstawione powyżej teksty dotyczące Hrobaczej Łąki to jak widzicie informacje pochodzące z Internetu, informacje w jakiś sposób "sztywne", pisane językiem oficjalnym, reprezentatywnym. A ja tutaj chciałbym napisać kilka słów na temat Hrobaczej Łąki, ale z mojego punktu widzenia jako osoby, która bywa tam często, jako prostego człowieka, który śmiga sobie po gorach ;) Moja "opinia", opis będzie jak najbardziej obiektywny mimo iż jako mieszkaniec Kóz powinienem w pełni wychwalać Hrobaczą. Postaram się również spojrzeć krytycznym okien na to "zagadnienie".

Tak więc do rzeczy bywam na Hrobaczej przynajmniej 2 razy w miesiącu przede wszystkim z racji tego, że uwielbiam chodzić po górach. W sezonie letnim czy też wiosennym, kiedy pogoda jest naprawdę ładna raczej wybieram się w jakieś dalsze w miejsca, w których jeszcze nie byłem. Oczywiście w czasie pogody również bywam na "Naszym Szczycie", bo przecież jest to bardzo fascynujące miejsce. Szlaków na Hrobaczą jest wiele, z różnych "zakątkow świata", ale też w końcu w czasie wyprawy nie trzeba trzymać się jednej drogi, ale można sobie łączyć trasy. Moje wyprawy zaczynają się zazwyczaj od "zieloneog szlabanu" wjazdowego, do którego docieramy poruszając się z Kóz ulicą Beskidzką. Dalej można już kombinować i iść generalnie prosto docierając docelowo do szlaku prowadzącego "pod źródło" lub też w prawo gdzie dalej możemy podążać również szlakiem pod źródełko, starym szlakiem (dochodząć do Przełęczy u Panienki) czy też nową, bardzo ładną i łagodną drogą (która defakto doskonale nadaje się do wjazdu na Hrobaczą np. rowerem). Osobiście często chodzę pod źródło, dochodząć do szczytu pasma górskiego i dalej pozostaje nam jakieś 10-15 minut do naszego celu. Ale w czasie ładnej pogody warto wybrać się nową drogą, co prawda jest to bardzo łagodne wyjście (więc jak ktoś lubi się namęczyć to jest to trudne zadanie, ale do zrobienia..), ale w czasie dobrej widoczności można zaobserwować ładne widoki, popstrykać niezłe fotki.

Z Kóz również możemy dostać się na Hrobaczą choćby przez kamieniołom - również bardzo fajna trasa gdzie możemy podziwiać to co pozostało po kamieniołomie, pospacerować w tym miejscu, często pooglądać popisy crossowców (chyba dobrze napisałem), zrobić niezłe fotki. Szlaki prowadzą również z "Małych Kóz", ale przyznam się bez bicie, że nigdy tamtędy nie szedłem, więc nie będę tego opisywał. Jak nadrobię zaległości - napiszę.

Warto wspomnieć, że na Hrobaczą można wyjechać samochodem - od strony Żarnówki Dużej, chociaż powiedzmy sobie szczerze, że droga wyjazdowa jest.. świetna - ale do pewnego momnentu, dalej niestety jest tragiczna. Wyjechać "zwykłym" samochodem osobowym chociaż można to trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby się gdzieś nie "zawiesić". Miejmy nadzieję, że droga ta zostanie poprawiona w niedługim czasie. Drogą tą również można wejść na szczyt piechotą i przyznam, że jest to dość ciężkie wyjście, może nie bardzo strome czy coś tego rodzaju, ale trzeba cały czas "dreptać" pod górę - średnio wychodzi się od głownej drogi w Żarnówce ok 90 minut, mój rekord na dzień dzisiejszy 50 ;-) Warto również, a propo tej drogi zrobić sobię wycieczkę z Kóz na Hrobaczą, a dalej zejść do Międzybrodzia.

Ale przejdźmy do rzeczy czyli do samej Hrobaczej Łąki trzeba przyznać, że to bardzo ładne miejsce. Jeśli ktoś lubi ładne widoki, zapewne mu się tam spodoba - z tarasu widokowego znajdującego się przy "Krzyżu dwutysiąclecia" można obserować piękny widok. Chociaż jak dla mnie dużo ciekawszy jest widok w stronę Międzybrodzia, gdzie świetnie widać jeziora międzybrodzkie i żywieckie, górę Żar (w czasie dobrej widoczności rewelacja), sąsiednie pasma górskie, a przy dobrej widoczności nawet Tatry. Warto wybrać się na Hrobaczą na niedzielną wycieczkę, na polanie można śmiało urządzić sobie piknik, zabrać nawet kiełbaski, które można tam upiec na ognisku (rzecz jasna robiąc takie rzeczy trzeba robić to z głową). Bardzo ładne widoki ze szczytu czy też w czasie drogi również można zaobserwować w zimie. Co do samego schroniska to nie można narzekać - "stała ekipa", która często bywa na szczycie oraz obsługa tworzą bardzo przyjazną i miłą atmosferę. Co jakiś czas można wziąć udział w mszy świętej odprawionej w kaplicy w schronisku czy też przy krzyżu.

To miejsce zdecydowanie ma coś w sobie, oczywiście zawsze można doszukiwać się jakiś minusów bo przecież nikt ani nic nie jest idealne. Jak dla mnie wadą, o której może i warto wspomnieć jest brak elektryczności (Krzyż zasilany jest z agregatów) i wody, co choćby uniemożliwia napicia się bardzo, bardzo zimnego złocistego trunku w czasie upalnych dni ;-) Ale też nie ma co przesadzać, bo napoje, które możemy dostać w schronisku ciepłe nie są, chociaż lodóweczka o wiele uprzyjemniłaby sprawę. Blisko polany jest również źródełko, gdzie woda jest praktycznie lodowata i po męczącej podróżny pieszej czy np. rowerowej można tam doskonale się orzeźwić i ugasić pragnienie. Jak mówiłem - każde miejsce ma swoje plusy i minusy, a w przypadku Hrobaczej Łąki uważam, że ewentualne wady są skutecznie niwelowane przez zalety :)

Wszystkich serdecznie zachęcam do odwiedzenia Hrobaczej Łąki :-)
blog comments powered by Disqus
Copyright © 2009 - 2012 Bartek Medoń. Wszelkie prawa zastrzeżone.